Niewątpliwie w ostatnich latach narasta kryzys rodziny. Jak się wydaję rośnie liczba starych kawalerów i gejów. Nasi psychologowie, zwłaszcza słynni, popularni i pobożni (w dodatku tak słynni, że nie muszą czytać i pisać w języku obcym, bo i tak już pojedli wszystkie rozumy) tłumaczą to zjawisko egoizmem. Z punktu widzenia biologicznego, wyjaśnienie wydaje się być dość szemrane, bo ludzki egoizm i instynkt jest ukształtowany przez ewolucje i służy wyłącznie rozmnożeniu się. Więc zachowanie się takie, wzorowy pobożny ojciec wielodzietnej rodziny, ma dziecko na boku ze studentką, jest naturalne i egoistyczne, ale niezbyt moralne, natomiast zachowanie, które nie służy rozmnożeniu się, nie wiadomo już zupełnie czemu służy.
Szokujące jest, jak łatwo dowiedzieć się w internecie, gdzie naprawdę tkwi kryzys rodziny, przeglądając literaturę fachową. Polecam tutaj publikacje przeglądową Kena Rigbego „Consequences of bullying in Schools” z Canadia Journal of Psychiatry Vol 48, No 09.
Jak się okazuję większość tzw. starych kawalerów padła ofiarą przemocy szkolnej. Niektórzy twierdzą, że przemoc szkolna wywołuję podobne reakcje do molestowania seksualnego, przyjmując wątpliwej jakości założenie, że przemoc szkolna, może być niepołączona z molestowaniem seksualnym. Przemoc szkolna powoduję zwiększenie poczucia wstydu i strachu, który utrudnia relacje z płcią przeciwną.
Czemu więc służy przemoc szkolna. Świat zwierząt wskazuję nam odpowiedź. Samce u zwierząt walczą o dominacje, żeby mieć samice, chłopcy, katują słabszego kolegę, żeby go tak zawstydzić, aby przestał być dla nich konkurencją. Człowiek nie tak daleko odszedł od zwierzęcych przodków.
Przypuszczam, że homoseksualizm, jest skrajną postacią zdominowania chłopca, przez kolegów.
Ostatnie pytanie jest takie, dlaczego, kryzys rodziny, powszechność doświadczenia samotności i upokorzenia seksualnego, dopadła nas właśnie teraz, gdy na świecie panuję pokój, ludzie nie mają doświadczenia wojny, okrucieństwo jest rzadkością.
Jest to zagadka, ale przypuszczam, że odpowiedź jest zdumiewająco prosta. Szkoła, a także inne instytucje społeczne (np. duszpasterstwa), postawiła na segregacje wiekową. Zerwano w ten sposób z tradycyjnym system klanowym, w którym hierarchia jest jasna, bo wynika z tego, czy jest się starszym, czy młodszym. Taka antyrodzinna polityka, prowadzi do zaostrzenia konkurencji między chłopcami i w konsekwencji do rozbicia rodziny. Rodzinę zastąpiły, kły i pazury ...
Dywagacje tutaj prezentowane, mają istotne znaczenie religijne. Wiara wymaga od dzieci heroizmu i przeciwstawiania się złu, co może spowodować, bardzo poważne problemy w późniejszym życiu.
Wygląda na to, że Ratzinger przy wszystkich wadach, ma jedną zaletę. Jego rodzina przeszła przez hitlerowską szkołę i jak wiemy, płodność tej rodziny została drastycznie ograniczona. Jak wiemy, papież wspomina, że miał duże problemy ze sportem i kolegami. A więc zapewne, papież miał realne doświadczenie samotności, bohaterstwa i upokorzenia, przed którym muszą stanąć chrześcijańskie dzieci.


Kryzys rodziny jest dlatego, że jest ona bardzo kosztowna. Jak masz żonę to ona bardzo często zostaje w domu na twoim utrzymaniu. Jak masz dziecko z kochanką, to płacisz, ale resztę niezbędnych kwot ona musi skołować sama. Ty masz sukces reprodukcyjny - taniej. Poza tym kiedyś rodzina to była ważna rzecz ze względu na pozycję społeczną. Żeniąc się z córką Aptekarza w Sochaczewie mogłeś liczyć że się "wżenisz" w aptekę. Panny miały posag a mężczyźni musieli czymś się wykazać. Nawet teraz tak się dzieje. Młody Hrabia Lubomirski ożenił się z panną Dominiką Kulczyk, która teraz jest Dominiką Kulczyk - Lubomirską. Czyli nie ma kryzysu rodziny, tylko rzesze bezimiennych gołodupców nie chcą się "wiązać" . No i sex. Kiedyś, kiedy życie kończyło się koło 40 i na moralność patrzyło się inaczej małżeństwo gwarantowało Ci stały sex (obowiązki małżeńskie),albo musiałeś za niego słono płacić. Teraz kiedy dziewczyny koło 40 często myślą o pierwszym dziecku a do 30 zbierają doświadczenia, sex, i to całkiem dobrej jakości jest towarem powszechnie dostępnym i to za darmo. To obniża motywację do małżeństwa...
Mój kolega mówi: można ożenić się z miłości, można dla pieniędzy, ale bez powodu? Po co?